Jaka jest kobieta moimi oczyma? Jaką Ciebie stworzę? …

A jakie mam prawo, aby zmieniać ludzi? Ja nie kreuję kobiet na swoja modłę, nie nakładam im masek (chyba że taki jest akurat zamysł i cel danej stylizacji). Przeciwnie – pomagam te maski zdejmować. Pomagam wybudzić, własne, piękne oblicze, które drzemie w kobiecie, ale nie do końca wie ona jak w pełni je ukazać. Czy tak naprawdę, w swym wnętrzu jesteś szykowną, elegancką, zdystansowaną pięknością niedostępna w swej wyniosłości, czy pełna ciepła i naturalnego wdzięku, romantyczna, delikatna i zwiewna, śliczna kobietka, a może widzisz się raczej jako uwodzicielska, zniewalająca i pełna namiętności kusicielka; czy jesteś lubiącą się wyróżniać, niepokorną indywidualistką, czy raczej stawiasz na stonowanie i piękno klasyczne – nie ja o tym decyduję. Masz to w sobie. I zawsze, kiedy uszczęśliwiona klientka z niedowierzaniem ogląda w lustrze końcowy efekt swojego przeobrażenia, myślę, że jestem przeceniana. Cała wdzięczność i podziękowania dostają się mnie, podczas gdy potencjał i piękno cały czas były w tej kobiecie. Tak jak są one i w Tobie, cały czas, teraz, zanim jeszcze się spotkałyśmy.